Racjonalność

- Psychika, Felietony Dodaj komentarz

Ciągle zastanawiam się nad racjonalnością moich myśli. Dwa bieguny idei zderzają się ze sobą i prowadzą walkę, której tak bardzo chciałem uniknąć. Rozważam wszelkie scenariusze najbliższej przyszłości, ale przede wszystkim głowię się nad definicją racjonalności. Co to tak naprawdę znaczy? Co powoduje, ze dany wybór jest “racjonalny”? Powiadają, że to najlepsza w danej sytuacji opcja, która doprowadzi do profitu dla obu stron. Uważam, że ograniczenie wpływu na świat zewnętrzny może przynieść pożytek dla innych. Ulży również moje paranoiczne myśli o braku wartości siebie, przyciemni wewnętrzne światło negatywu. Jednak nie obędzie się to bez batalii, tak bardzo niechcianej przeze mnie. Doprowadzić może do większych szkód psychicznych niż wszelkie próby adaptacji do środowiska. Z drugiej strony, robię to z myślą o owych korzyściach błogiej niewiedzy o moim istnieniu, przeciwnym biegunie ciągle przelewanych negatywnych emocji. Czy uważam ten wybór za racjonalny? Oczywiście, że… Nie wiem. Poddaję kwestionowaniu wszystko, co tworzy się w mojej głowie, choć nadal bezwiednie przyjmuję wszystkie introspekcje za pewnik.
Nie jestem pewien, do czego dążyć. Szczątki pragnień przebijają się i błagalnie proszą o zezwolenie na przeżeranie mojej psychiki nieudolnymi próbami ich osiągnięcia. Czuję, że brakuje mi umiejętności, a resztki sił powoli się wyczerpują. Nadal szczerze marzę, że zrobię coś pozytywnego, coś co doprowadzi do dobrego i napełni mnie optymizmem, ale nie dokonam niczego. Wszelkie pomysły zbyt pięknie wyglądają w myślach, a wykonanie okazuje się niemożliwe. Odzywa się znowu ciągłe skupienie na dziejących się w mojej psychice wydarzeniach, co usilnie tłumię, by nie być nużącym osobnikiem. Aby nie wadzić innym. Aby uwolnić się i innych właśnie od tych urojeń.
Mimo tego pragnę, ale nie wiem jak zabrać się do marzeń. Tworzą się w mojej głowie i tam zostają, ze względu na awykonalność ich spełnienia. Nie tak łatwo jest je tam zatrzymać, ale ciągle się staram. Zatrzymuje mnie mój charakter, którego nie mogę zaakceptować. Nie jestem stworzony, by być duszą towarzystwa, ani by mieć jakąś wartość. Jedyne co mogę robić, to starać się pogodzić z tym. Nie mogę tego zmienić, choć chciałbym przystosować się do reszty.
Chciałbym być skomplikowaną osobowością, ale w gruncie rzeczy jestem płytkim człowiekiem.

Zostaw komentarz

Teksty napisane na tej stronie są tylko i wyłącznie fikcją literacką.
WP Theme & Icons by N.Design Studio