Rio grande

- Obyczajowe, Opowiadania Dodaj komentarz

Promienie słonecznej energii tulą wychodzącą z budynku młodzież swymi ciepłymi ramionami. Brzęk dzwonka echem odbija się między murami gimnazjum w niewielkiej, acz nastrojowej miejscowości. Jak zwykle wyszedłem z klasy, ukradkiem rzucając okiem na wnętrze sklepiku. Powoli gromadzące się towarzystwo z lubością rozmawiało, gawędząc na codzienne, szkolne tematy. Ułamek sekundy, uchwycone spojrzenie Gosi, tak serdeczne i bezinteresowne, rozpoczęło kontemplację istniejącej na tym skrawku ziemi beztroskiego przybliżenia. Drzwi z lekkością otworzyły się pod naciskiem mojej dłoni. Słońce nie skąpiło mi swojego ciepła, zalewając lica swoim blaskiem. Przerwa międzylekcyjna trwała już pełną gębą. Spokojne rozmowy, radosne krzyki, dźwięki, które tak miło oddziałują na samopoczucie. Pod ścianą Kasia ze swoją koleżanką rozprawiały nad nieznaną mi sprawą. Osoba sprawiająca wrażenie bardzo pozytywnej, o skrytym uśmiechu, nieświadomie jest unikalną częścią fundamentów atmosfery. Mimo tego, że nigdy nie zamieniłem z nią słowa, czuję istniejącą między nami solidarność. Nieokrzesany duet, Wojtek i Daniel, którym wystarczy podać rękę, opierają się o parapet. To niby niewiele, ale jak piekne. – Siema, siema – krótkie powitanie z ekipą klasy pierwszej, znów z nosami w zeszycie, uczącej się na kolejną kartkówkę. Skryta w kącie żeńska część klasy również przyswaja materiał, w oczekiwaniu na zbliżający się sprawdzian. Koło drzew, na ławkach, siedzi Ada w gronie koleżanek, skromnie zwanym spółką Zło, z zaciekawieniem coś opowiada – również nieświadoma swojego wkładu. Kolejne uchwycone spojrzenie, tak gwałtownie budzące we mnie koleżeńską sympatię. Paweł, serdeczny, młody duchem chłopak, ustala kolejne informacje z nauczycielami o żelaznej psychice i szlachetnych intencjach. Rybi kumpel z sąsiadującej klasy gawędzi z koleżankami, szczodrze kreując powody do śmiechu. Paula siedzi na ławce przy budynku, znów zaczytana w książce, która mogłaby posłużyć jako pocisk balistyczny. Ania ze swoją uroczą, zieloną arafatką, dyskutuje o zawodach sportowych. Nieśmiały rzut oka, peszące mnie “rodzinne” ciepło spłynęło na moje oblicze. Krzyżujące się spojrzenie wywołało lekką wątpliwość, czy sinusoida moich urojeń nie przechyla się w zbyt sympatyczną stronę. Dzwonek obudził towarzystwo, przypominając o nadchodząych lekcjach. Zbliżała się kolejna godzina nauki, spędzona w jednym miejscu, pełna głębszego rozumienia otaczających praw świata. Jednak równania matematyczne, jak bardzo dodatnie by nie były, nie zastąpią świadomości tego połączenia. Powolnym krokiem skierowałem się w stronę sali lekcyjnej. Czuła, serdeczna atmosfera istnieje tu w ogromnych ilościach. Siła wyższa, którą tak bardzo trzeba szerzyć. Nieograniczone piękno, skryty ideał, który czeka na otwarcie. Doskonałość bez granic.
Gdzie tu ja?

Dziękuję wam wszystkim.

2 komentarzy do “Rio grande”

  1. wojtek Napisał:

    świetnie to wszystko przedstawiles w tak krótkim opowiadaniu. piękna robota.

  2. ADA-spółkaZŁO Napisał:

    Bartek co tu dużo mówić. Jak zawsze świetne!:)
    Ja oczywiście jak zawsze gadam..ale ok:)
    ogolnie bardzo pozytywnie:)

Zostaw komentarz

Teksty napisane na tej stronie są tylko i wyłącznie fikcją literacką.
WP Theme & Icons by N.Design Studio