Świąteczny efekt cieplarniany

- Obyczajowe, Opowiadania Dodaj komentarz

Tego roku we wschodniej części Europy temperatury w okresie listopada i grudnia były zadziwiająco wysokie, co zaniepokoiło naukowców. Przypuszczenia padły na wpływ cywilizacji na efekt cieplarniany – magazynowanie dwutlenku węgla między górną warstwą atmosfery a ziemią. Zdecydowano się wysłać ekipę badawczą w różne części świata, by zdobyli informacje potrzebne do głębszego zrozumienia powodu sytuacji.
Jedna z ekip została wysłana w północne regiony Finlandii, znane również jako Laponia. Marcin, Tomek i Michał, studenci ubiegający się o oficjalnie brzmiące stopnie naukowe, przedzierali się przez śnieżycę, by znaleźć schronienie w pobliskiej wiosce. – Zastanawia mnie, ile ten cały sprzęt jest warty – zapytał Tomek, z wyraźnym zmęczeniem ciągnąc sanie z ekwipunkiem badawczym. – Nie mam pojęcia, ale chyba czas, by przysiąść. Dlaczego śnieg przestał padać? – odsapnął Michał, przysiadłszy na płozach. – To dość nieczęste zjawisko w tych regionach. Ręce w górę za fabryki! – ze smutkiem odparł Tomek, spoglądając na zaśnieżony horyzont. Migające na widnokręgu światełko powodowało u niego ciarki przyjemności, gdy myślał o gorącym posiłku na zakończenie dnia. Zdał sobie sprawę z tego, jaki był głodny i wymarznięty. Takie poświęcenie dla uratowania planety. Byle zrobili coś z tymi badaniami, oby nie machnęli na nie ręką… Z rozmyśleń wyrwała go świadomość szybkich ruchów, jakie tajemnicze światełko wykonywało. – Chłopaki, patrzcie. Tam, horyzont, widzicie to światełko? – wskazał ręką, by ułatwić towarzyszom lokalizację. – Jakie światełko? – Michał wysilał wzrok, próbując dostrzec jakiekolwiek ślady jasnego światła. – Śnieg, śnieg, śnieg. Wszędzie lodowaty śnieg, nic poza tym nie widzę – wzruszył ramionami, choć poczuł niezidentyfikowane ciepło w brzuchu. – Czas iść, jeszcze daleka… Och! – w pół słowa przerwał mu głośny ryk. Spojrzał w stronę źródła dźwięku i niepomiernie się zdziwił, gdy jego oczom ukazał się duży, gruby facet, ubrany w czerwoną kurtkę z nieznanej mu tkaniny. – Mówiłem, że coś tam jest, ale nie wiedziałem, że to będzie człowiek! – krzyknął Tomek, rzuciwszy się mężczyźnie na przywitanie. – Kim jesteś? Jakie masz zamiary? – otwarcie próbował nawiązać kontakt – Mikołaj mi na imię, zamiary neutralne. Zbliż się, nie zrobię ci krzywdy. I porzuć ten oficjalny ton, nie jesteś na dywaniku w podstawówce – głos jegomości Mikołaja był przepełniony ciepłym, przyjacielskim tonem, choć wyraźnie można było wyczuć zaniepokojenie. – Co robicie? – Widzisz, badamy wpływ toksycznych związków na pokrywę śnieżną. Stężenie dwutlenku węgla i owych związków jest wysokie, efekt cieplarniany przestał być już mitem. To realne zagrożenie, z którym musimy sobie poradzić – szczękając zębami wyjaśnił Marcin, dobiegłszy wraz z Michałem do miejsca spotkania. – To jest wyczuwalne nie tylko w waszych urządzeniach, przyjaciele. Zapraszam do mojej chatki, ogrzejecie się i powiem wam, co ja o tym myślę – z uśmiechem wskazał na domek parędziesiąt metrów od ich obecnego położenia. Wszyscy powoli ruszyli w jej stronę, nie zapominając o saniach ze sprzętem.

***

- Jak to możliwe, że jej przedtem nie zauważyliśmy? – ze zdziwieniem spytał Marcin, mieszając powoli gorącą herbatę. – Widzisz, to nie jest takie proste. Widzą ją tylko ludzie, którzy nie mają zła w sercu. Wszyscy, bez wyjątków, mają porażki na swoim koncie. Magia bierze pod uwagę zamiary, a nie przeszłość. Wizję przyszłości, a nie błędy popełnione w przeszłości – wytłumaczył gościom Mikołaj, z satysfakcją gładząc się po brodzie. – Ludzie przestali doceniać rok od pierwszego dnia stycznia do ostatniego dnia grudnia. Wydaje im się, że gdy jeden dzień, w którym narodził się Jezus, będą dobrzy dla innych, sprawa zostanie załatwiona. Jednak to nie tak. Ten dzień jest tylko czasem wolnym specjalnie nastawionym na skupienie się na kontaktach międzyludzkich. Na dostrzeżenie piękna, by pielęgnować je przez cały rok. Nie można przecież dbać o coś, czego pierw nie dojrzymy – naukowcy słuchali uważnie, łapiąc każde słowo jak wodę na pustyni. – Ma to bardzo pośredni związek z efektem cieplarnianym. Cywilizacja dąży do dóbr poprzez wykorzystanie chemii, zamiast naturalnych surowców, które nie dość, że są tańsze w produkcji, to jeszcze wytrzymalsze. Między szaleńczym wyścigiem w posiadaniu przedmiotów brakuje miejsca na doświadczenie wspaniałej, łączącej satysfakcji, którą daje prosty uścisk dłoni. Wystarczy chwila, poruszenie paroma mięśniami twarzy, by dać – i otrzymać! – pozytywną motywację do zmagania się z trudnościami. Chwila zastanowienia o wieczornej godzinie na temat przebytego dnia i wyciągnięcie pozytywnych, jak i negatywnych wniosków. Pozytywnych, by dać sobie trochę motywacji, a negatywnych, by eliminować w przyszłości błędy zanim się je popełni. Choć dobrze wiadomo, że nie można wyeliminować wszystkich, zawsze lepiej, by była to zdecydowana większość. Nikt nie jest idealny, ale zaakceptowanie wad i sukcesywne dążenie do poprawy jest bardzo ważne – ogromnym uśmiechem zakończył swój monolog. Trzej mężczyźni w ciszy przetwarzali to, co usłyszeli. Ciszę co chwilę przerywało siorbanie herbaty i przegryzanie herbatników. – Czas powoli na mnie. Prezentów w tym roku nie będzie i to nie dlatego, że nie zasłużyliście, ale dlatego, że czas dostrzec wyższe wartości. Miłość.

***

Promienie słoneczne wlewały się leniwie przez prostokątne okna. Naukowcy obudzili się w niewielkim motelu na skraju Oulu, z saniami zaprzężonymi do ogromnego renifera. – Co się stało? Jeszcze odbijają mi się echem ostatnie słowa tego starca. Mądrze mówił, ale czy to prawda? – Tomek spojrzał na towarzyszy. Wyglądali na wyspanych, choć zaniepokojonych. – Zbierajmy się. Wydaje mi się, że te słowa są warte więcej, niż całe nasze badania – Marcin ochoczo wyskoczył z łóżka i skierował się do drzwi. Koledzy ruszyli za nim, uprzednio pakując wyniki do toreb podróżnych. – Piękne słońce. Jak myślisz, co robią teraz w Europie? – Przygotowują się do świąt. Już 24 grudzień. – Michał spojrzał na zegarek. – Odkryliśmy prawdziwy powód efektu cieplarnianego, mianowicie jego brak w sercach ludzi. Tym razem wigilia nas ominie, ale zyskaliśmy coś więcej, niż tylko prezenty. Świadomość.

Jeden komentarz do “Świąteczny efekt cieplarniany”

  1. edzio Napisał:

    bardzo pouczające. podoba mi się.

Zostaw komentarz

Teksty napisane na tej stronie są tylko i wyłącznie fikcją literacką.
WP Theme & Icons by N.Design Studio