Wiele pytań, jedna odpowiedź

- Obyczajowe, Opowiadania Dodaj komentarz

Pierwsze bodźce powoli docierały do moich zmysłów, niespiesznie rozbudzając mój umysł do działania. Sny niczym poranna mgła rozpłynęły się w niepamięć, zostawiając tylko rozmyte wspomnienia. Przeciągnąłem się, by odgonić wszelkie nieklarowne myśli, kłębiące się jako efekt uboczny głębokiego snu. Światło słoneczne wlało się strumieniem do moich oczu, przełączając mózg w tryb aktywności. Budzik swoim zielonym wyświetlaczem wskazywał równą dziewiątą. Podniosłem się z łóżka i leniwym krokiem podszedłem do wiszącego na przeciwległej ścianie kalendarza. Zerwałem kartkę z pechową trzynastką. Uśmiech wypełnił moje blade lica, gdy moim oczom ukazała się czerwona czternastka.
Walentynki!

* * *

Długo myślałem nad tym świętem i miłością stricte. Dzień romantycznych uniesień, napędzanych tworzoną w mózgu chemią, rwącą każdego zakochanego na wyżyny radości. Wiele takich związków nie trwa długo. Można to tłumaczyć biochemią – po pewnym czasie receptory przyzwyczajają się do wysokiej ilości hormonu, przez co euforyczne działanie obecności partnera przestaje być zauważalne. Jednak prawdziwa miłość nie bazuje w żadnym wypadku na pociągu fizycznym, a zrozumieniu, akceptacji, empatii i dążeniu do rozwoju psychicznego. Gwałtowne zaloty dziejące się z dnia na dzień, brutalnie zrywane chwilę później, są efektem braku szacunku nie tylko do drugiej osoby, ale także i do siebie. Ile czasu jeszcze będziemy myśleć narządami płciowymi, a nie rozumem? Ktoś, kto kocha, pragnie bezpieczeństwa drugiej osoby, dlatego pod żadnym pozorem nie skrzywdziłby partnera. Szukamy chwilowych przyjemności, zapominając, że największa kryje się w empatii.
Zakręciłem kurek od wody. Czy daję prawdziwą, psychiczną radość i spełnienie? To pytanie pulsuje we mnie z każdym uderzeniem serca. Wytarłem się i ubrałem, po czym wyszedłem z łazienki.
“Najtęższe rozkminy dzieją się pod prysznicem” maksymą każdego myśliciela.

* * *

Przeżuwając kolejną kanapkę podlewałem rosnące na oknie kwiaty. Charakterystyczny zapach mięty mieszał się z soczystą wonią bazylii, wprowadzając kojącą, kuchenną atmosferę. Czułem rosnące napięcie w żołądku, gdy nadnercza produkowały masową ilość adrenaliny. Podniesiona percepcja, tłumiona przez specyficzny niepokój, prowadziła figlarną wojenkę z myślami. Czy dam radę? Tak trudno jest zapewnić komfort psychiczny drugiej osobie.
Wiadomość tekstowa. “Już jestem”.
Nie miałem ochoty czekać, więc przebierałem nogami w podskokach. Biegnąc między uliczkami czułem życie na każdym skrawku ziemi. Typowe, nudne miasteczko nagle stało się tętniącą metropolią. Z gracją przebywałem kolejne metry, manewrując między nieświadomymi ludźmi. Powiew wiatru, wrząca krew w nogach i świadomość delikatności, jakiej wymaga bieg, wypełniała mnie rosnącym uznaniem piękna. Strach nie był mi obcy; odczuwałem go każdą komórką, ale rytm, jaki narzucał każdy przeskok, nie pokrywał się z jego planami ograniczenia mnie.
Jej sylwetka mignęła w oddali wąskiej uliczki. Szła powoli w moją stronę, spoglądając na witryny sklepów. Nasze spojrzenia spotkały się, a radość wypełniła serca. Rzuciła mi się w ramiona. Znajomy zapach wypełnił moje zmysły, a dotyk dopełnił świadomość połączenia mentalnego między nami. Euforia wstrząsnęła moim ciałem. Rozerwała się fizyczność, zostawiając czyste, nieskażone dusze.
Czy potrafię dać? Czy potrafię uradować? Czy jestem dobrym człowiekiem? Czy robię dobrze? Czy postępuję właściwie? Czego mi brak? Do czego dążę? Czy dobrze dążę? Nieskończony potok pytań, na które odpowiedź była tylko jedna.
Jej uśmiech.

Jeden komentarz do “Wiele pytań, jedna odpowiedź”

  1. Wedel Napisał:

    Piękne słowa. Bardzo mi się podobało. :)

Zostaw komentarz

Teksty napisane na tej stronie są tylko i wyłącznie fikcją literacką.
WP Theme & Icons by N.Design Studio