Zgodnie z planem?

- Psychika, Felietony Dodaj komentarz

Całym ciałem odczuwam drżenie zawieszenia blaszanej puszki. Autobus spokojnie kołysze się na drodze, z gracją pokonując każdy zakręt. Rozkwitające wiosną drzewa, budynki i wszechobecni ludzie kotłują się w miejskiej gęstwinie. Zza nich nieśmiało wygląda wysoki, zielony biurowiec. Słodko nazwany “zieleniak” od swojej seledynowej barwy. Budynek bardzo charakterystyczny, drogowskaz prowadzący zagubionych. Tak bardzo oczekiwany widok okazał się pusty, beznamiętny. Budującą się radość zbiła posępna melancholia. Długa chwila zastanowienia. W gruncie rzeczy oczekiwałem poczucia wolności, które dawało mi to miejsce. Za każdym razem, gdy odwiedzałem Gdańsk odczuwałem pełnię spokoju i wolności. Ceniłem anonimowość, dzięki której mogłem poczuć się sobą. Chwilę swobody, darzącą mnie ciepłym zadowoleniem. To uczucie okazało się po całej linii sztuczne. Błogostanu ducha nie osiągnę przez samą zmianę miejsca. To nie lokalizacja doprowadzała myśli do harmonii. Harmonii? Kwestionuję w tym momencie wszystkie momenty, w których wydaje mi się, że osiągam synchronizację, nirwanę, spokój – nazwa nie ma znaczenia. Opanowanie cechuje się akceptacją tu i teraz. Ja chwytam się celu. Wyznaczonego w prosty sposób planu, gubiąc się przy jego nieobecności. Tylko dokładnie wyznaczony zamiar trzyma mnie na drodze. Gdy nie mam określonego konceptu dalszych poczynań, ginę w zapętleniu na bezcelowości istnienia, poczucia zerowej produktywności.
Dlatego biegnę. W przód, bez celu, szukając drogi. Uciekam przed przeszłością, która mnie krępuje, przed własnymi słabościami, choć wiem, że są tuż za mną. Gonię za nieznanym celem, co kłóci się z koniecznością stricte wyznaczonej idei. Zapętlenie umysłu. Zakłopotanie psychiki.
Biegnę. Dopóty, dopóki niemoc mnie nie przegoni.

Zostaw komentarz

Teksty napisane na tej stronie są tylko i wyłącznie fikcją literacką.
WP Theme & Icons by N.Design Studio